prorock

Ludzkie kości na dnie Jeziora Solińskiego

Kilka dni temu, jeden z obserwatorów bieszczadzkiej grupy znanego portalu społecznościowego, wstawił zdjęcia ludzkich kości, znalezionych na dnie Jeziora Solińskiego. Jak się okazało, susza odsłoniła tereny historycznych wsi, które niegdyś tu istniały. Dziś niewielu już o nich pamięta.

Kontrowersyjny post z ludzkimi kośćmi w tle

Obserwator, a zarazem uczestnik grupy Bieszczady, to również mieszkaniec Wetliny. To on, 13 września, zamieścił na społecznościowej tablicy portalu, zdjęcia ludzkich kości. Ponoć leżały one w miejscu, gdzie niegdyś był cmentarz. Na zdjęciach pokazano kości czaszki, piszczeli, kości udowych i ramion. Pan Dariusz napisał „Kości po identyfikacji zostały pogrzebane z godnością, w wyżej położonym, bezpiecznym miejscu”. Pod postem rozgorzała się dyskusja, w której brał udział jeden z przewodników. Jak napisał, nikt nie zna historii i nic nie wie o cmentarzach, które były ponoć wojenne i choleryczne.

Swoje oburzenie na tę sytuację wyraził potomek dawnych mieszkańców jednej z zalanych wsi „Jako osoba, której przodkowie żyli w jednej z zalanych przez zalew wsi, cały jestem w złości. (…) Taniec na kościach zawsze pozostanie symbolem barbarzyństwa”. Okazało się, że nie był jedyną osobą, w dyskusji, której przodkowie byli pochowani w tym miejscu. Jedna z uczestniczek napisała „(…) Przykro się robi, bo nie ma żadnego krzyża, ani informacji, gdzie leżą ci wszyscy ludzie”. Do dyskusji dołączył również Pan Andrzej Potocki, autor reportażu, pertraktującego o zapomnianych w tym miejscu cmentarzach.

Historia cmentarzy na zalanych wsiach

Z rozmowy pod zdjęciami ludzkich kości wynika, iż rzekomo nikt nie zadbał należycie o cmentarze na terenie wysiedlonych wsi. Rodziny miały same przenosić pomniki na inne cmentarze, bez ekshumacji zwłok. Według jednej z wypowiedzi zamieszczonych w opisywanej dyskusji, nie tylko na dnie Jeziora Solińskiego znajdowane są ludzkie kości. Podobno można się również na nie natknąć w pobliskich lasach. Mimo to, analizując historię cmentarzy znajdujących się w dawnych wsiach, okazuje się, że oburzenie dyskutantów grupy społecznościowej, nie do końca poparte jest faktami. Są bowiem osoby, które pamiętają prace nad zaporą. Według ich relacji, pracujący na tych terenach sprawdzali groby dedykowanym sprzętem, niestety nie we wszystkich znaleźli szczątki. Dziś niestety wypływają one na powierzchnię.

Jezioro Solińskie to sztuczny zbiornik wodny. Zapora stworzona została po to, aby chronić duże miejscowości przed ewentualnym zalaniem przez San. Dlatego na utworzenie jeziora i zapory poświęcono kilka małych wsi. Wcześniej jednak wysiedlono mieszkańców. Wśród zalanych terenów znalazły się między innymi: Polańczyk, Solina, Bukowiec, Wołkowyja, Rybne, Sokole, Horodek, Teleśnice Sanna i Oszwarowa, a także Chrewt i Zawóz. Zaporę uroczyście oddano do użytku w lipcu 1968 roku. Ostatni zaś mieszkańcy wsi musieli je opuścić do 1964 roku. Nie oznacza to jednak, że ten obiekt budowlany powstał w 4 lata. Przymierzano się do niego już w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Historia naszego kraju zadecydowała jednak inaczej.