prorock

Nowy Rok w górach zapoczątkowały liczne akcje ratunkowe

Sylwester, Nowy Rok i pierwsze dni stycznia w górach nie należały do najszczęśliwszych. Goprowcy i Toprowcy intensywnie przeprowadzali akcje ratunkowe. Tylko w środę, 4 stycznia, TOPR udzielił pomocy 9 osobom.

Początek roku dla GOPR

Sudecka Grupa GOPR 1 stycznia została poproszona przez wałbrzyską policję o pomoc w poszukiwaniu obywatela Niemiec. Mężczyzna miał 84 lata i jak się okazało, nie stawił się w miejscu zbiórki grupy wycieczkowej, z którą przyjechał. Podczas, gdy ratownicy z centrali GOPR w Wałbrzychu ruszyli na akcję, zmobilizowano też wszystkich dyżurujących w tym dniu goprowców. W niedzielę, 1 stycznia,, goprowcy przeczesali trudno dostępny teren rzeki Pełcznicy. Pracowali do godziny 1.30 w nocy. W poniedziałek 2 stycznia kontynuowano akcję na zboczach przełomów Pełcznicy. Tego dnia poszukiwania odbywały się też na obszarze Książańskiego Parku Krajobrazowego. 84-letni uczestnik wycieczki do Zamku Książ został odnaleziony dopiero we wtorek, 3 stycznia, przez pracownika leśnego. Niestety, nie żył.

Akcja ratunkowa trwała 3 dni. Łącznie zaangażowanych było 150 funkcjonariuszy różnych służb, m.in. GOPR, policja, KM PSP Wałbrzych, Ksrg OSP Stare Bogaczowice. Podjęto również eksplorację terenu przy pomocy psów poszukiwawczych oraz śmigłowca z noktowizją. W konsekwencji przeszukano teren o powierzchni 700 ha, w tym regiony miejskie, leśne i górzyste. 

Również Sekcja GOPR Szczawnica, w Nowy Rok, udzielała pomocy. Został im bowiem przekazany przez HZS, 74-letni mężczyzna, który zabłądził na Słowacji w okolicy Ścieżki Pienińskiej.

We wtorek, 3 stycznia, ratownicy z GOPR Bieszczady pomagali policjantom z Sanoka, dotrzeć do miejsca odnalezienia ludzkich kości. Przy użyciu technik linowych, zsunęli się po skarpie nad Jeziorem Sieniawskim i wydostali ludzkie kości. Zostały przekazane one do koniecznych ekspertyz.

Noworoczne działania TOPR

W poniedziałek, 2 stycznia, ratownicy TOPR pomagali turystce, która utknęła poniżej wierzchołka taternickiego na Świnicy. Pisaliśmy o tym tutaj. Dwa dni później, o 3.50, w okolicach Czarnego stawu ratowano turystę z Białorusi, który spadł z wysokości 300 metrów (więcej informacji dotyczących zdarzenia znajdziecie tutaj). Jak się okazało, to była pierwsza z 9 osób, którym tego dnia TOPR pomogło.

Kilka minut po godzinie 12 do TOPR wpłynęło zgłoszenie za pośrednictwem słowackiego CPR, że młoda kobieta potknęła się podczas zejścia ze Świnicy, spadła i nie ma z nią kontaktu. Jako że nie wiedziano, na którą stronę spadła turystka, zapadła decyzja o poszukiwaniach za pomocą śmigłowca. Więcej informacji dostarczył ratownik, który był prywatnie w tym regionie. Jak podał, kobieta spadła na słowacką stronę żlebem Blatona. Kobietę zlokalizowano. Ze względu na liczne obrażenia wielonarządowe i stan krytyczny bezzwłocznie przetransportowano ją do szpitala. Z przekazanych przez TOPR informacji wynika, że spadła ona z wysokości 500 metrów. Jej koleżankę ze szczytu sprowadził ratownik TOPR, który tego dnia oficjalnie miał dzień wolny. Obie kobiety były przygotowane do wędrówki. Miały raki i czekany, były po kursie.

W święto Trzech Króli 6 stycznia, w rejonie Kozich Czub, ratownicy pomagali dwójce taterników. Prawdopodobnie ze względu na warunki pogodowe i późną porę nie mogli ukończyć wspinania i zejść. Przy pomocy drona Toprowcy dostarczyli im pakiety grzewcze, folie Blitz, radio. Dzięki temu mężczyźni mogli bezpiecznie poczekać do świtu.  W sobotę, w godzinach rannych przyleciał po nich śmigłowiec TOPR.